Co łączy Peru z motoryzacją? Historia prawdziwa! Monika Figat Doradca Motoryzacyjny Kingsman

Motoryzacja w podróży: ciekawostki ze świata.

Dzisiaj przyjrzyjmy się - Peru.

 
(Kilka głębokich oddechów) Gdybym chciała podsumować moje doświadczenie dwumiesięcznej podróży przez Peru, prawdopodobnie użyłabym kombinacji słów: niebezpieczna samowolka.
Moja podróż przez Peruwiańskie wybrzeże odbyła się w Fordzie Falcon z 1981. Było hardkorowo z wielu różnych powodów, ale głównie dlatego, że Falcon był przez większą część tego czasu naszym jedynym domem. Trochę ciasno!

Kierowcy i bezpieczeństwo

Byłam w Wietnamie, który jest na podium najbardziej niebezpiecznych krajów pod względem ruchu ulicznego ale wiecie co? Oni przynajmniej nie zderzają się co 3 sekundy! Podczas dwóch miesięcy w Peru widziałam więcej wypadków drogowych niż przez pozostałe 29 lat mojego życia razem wzięte. Wyprzedzanie na zakrętach na krawędzi urwiska? Czemu nie! Popękane opony rozrzucone na poboczach co 100 metrów? Jasne, codzienność. Standardy bezpieczeństwa, przeglądy? A co to takiego?

Komunikacja miejska

Polecam wybieranie BARDZO sprawdzonych i rekomendowanych przewoźników, gdyż ze względu na ogromne dystanse pomiędzy głównymi miastami (często 12h drogi +) wielu kierowców autokarów jeździ… na kokainie. Tak, zgadza się, przeczytajcie jeszcze raz. Wyprzedzanie na zakrętach, zbyt późne hamowanie w razie niebezpieczeństwa, plus to wszystko w wykonaniu kierowcy pod wpływem narkotyków, odpowiedzialnego za 30 pasażerów? No to mamy kompletnie nowy poziom szaleństwa. Nie wiem jednak, czy przyznałabym jakąkolwiek nagrodę.

Na co uważać?

Na wszystko! Serio, optymistka ze mnie ale na peruwiańskich drogach lepiej mieć oczy dookoła głowy i jeszcze przynajmniej 2 razy tyle. Nie polecam jazdy na rezerwie (stacje benzynowe na pustyni? o nie, nie). Nie polecam dolewania paliwa na poboczu drogi po zmroku (w zasadzie to w ogóle unikałabym długich dystansów po zmroku). Okazało się, że nawet nocka w samochodzie na stacji benzynowej jest potencjalnie niebezpieczna, ponieważ o 6:00 rano obudził mnie niesamowity huk, który okazał się być dachującym jedyne 100 metrów od nas samochodem. Prosta droga, zero przeszkód… Panie kochany, do dziś nie wiem co się tam stało ale po Peru więcej samochodem nie chciałabym jeździć, to na pewno!

Podsumowanie

Nie zrozumcie mnie źle, Peru jest krajem pięknym, o niesamowicie zróżnicowanej faunie i florze. Ludzie są mili i uśmiechnięci. Peruwiańska wersja hiszpańskiego urzekła mnie i jest jedną z najłatwiejszych do zrozumienia w Ameryce Południowej. Po prostu motoryzacja nie jest ich najmocniejszą stroną…
 
Chcesz więcej takich historii i zdjęć? Napisz do mnie, a na pewno coś przygotuję! 
Ciąg dalszy...nastąpi...
 
Monika Figat 

Zostaw dane. Skontaktujemy się z Tobą!